stagenalski

NA WARIOGRAFIE: WOJCIECH STAGENALSKI


Jestem…

Czasem jestem wilkiem, czasem kapturkiem – zależy, na jaką przygodę mam ochotę. Nie stronię od sceny i mikrofonu. To mój zawód wyuczony, ale i pożądany.
Wrocław czy Białystok?
PWST Wrocław.
Przed wejściem na scenę…
Lubię się wyciszyć.
Rola, której nigdy nie zapomnę…
Lucyfer („Balladyny i Romanse” – przyp. red.).
Rola, na którą czekam…
To taka, która zaskoczy mnie na tyle, że będę musiał zbierać własną szczękę ze sceny.
Ulubione miejsce w naszym teatrze…
Garderoba – tam zawsze kipi od emocji!
Najgorszy dzień w pracy…
Co roku, kiedy zmieniają czas i krócej śpimy.
Marionetka czy pacynka? 
Marionetka, bo choć szyć nie umiem, to nićmi scenicznymi posługiwać się lubię.
Kiedy nie gram…
To czytam, podziwiam przyrodę, marzę o zostaniu poliglotą.
Idealista czy realista?
Idealista, zdecydowanie.
Gdybym mógł wszystko zmienić…
Każdego przedstawiciela homo sapiens nauczyłbym szacunku i miłości do przyrody.
Na bezludną wyspę wziąłbym…
Towarzysza.
Mam słabość do…
Słodyczy i czochrania kundelków.
W życiu kieruję się...
Intuicją.
Zawsze znajdę czas…
Na spanie.
W Łodzi kocham i nie znoszę…
Uwielbiam w Łodzi kamieniczny klimat, a nie znoszę braku szacunku dla dobra wspólnego.
Odpoczywam…

Najlepiej na łonie natury, z dala od ludzi…
Lubię…
Lubię być pozytywnie zaskakiwanym, a oprócz tego lubię ciepłe wieczory, długie psie spacery i spokojny jazz.
Nie lubię...
Spać zbyt długo, a i zbyt krótko.
Koty czy psy?

Pieski! Wszelkiej maści!
Morze czy góry?

Góry przy morzu.
Ronaldo czy Messi?
Messi – bo choć człowieka nie znam, to stawiam na dobry rocznik 87.

SESJA FOTOGRAFICZNA: HAWA (Aneta Wawrzoła/Grzegorz Habryn)